O kocie nr 2

Kot 2 przywitał mnie porannym rzygiem, rozciągniętym w przedpokoju od ściany do ściany.
Jakimś cudem udało mi się w pomroczności porannej nie wdepnąć w niego. Teraz leży i udaje ''małego biednego kotka a poza tym to nieprawda, ze potrafi 10 razy z rzędu przejść po klawiaturze i wcisnąć zawsze tę samą kombinację klawiszy''.

0 komentarze: