Koty namiętnie, ale pokątnie korzystają z drukarki. W dzień wprawdzie traktują ją pozornie z rezerwą i powściągliwie - co najwyżej mniejszy pręgusek - Figa - wsłuchuje się zahipnotyzowana w odgłosy pracy urządzenia. Ale rankiem nie raz i nie dwa odnajdywaliśmy na podłodze, pod drukarką, kartki świeżo przepuszczonego przez nią papieru. Nawet jeśli moglibyśmy przysiąc, że wieczorem urządzenie starannie wyłączyliśmy.
Ktoś naiwny mógłby sądzić, że koty po prostu urządzają sobie przechadzki po panelu sterowania drukarki, przypadkiem naciskając łapkami a to ''Kopiuj'', a to ''Skanuj''. Ale my - znając dobrze przewrotne charakterki naszych sierściów - tylko kiwamy z politowaniem głowami na takie supozycje.
Bardziej nurtuje nas to, co one właściwie drukują? Literaturę, czy donosy?
Sierście poligraficzne
Autor: LEWAL o 5/01/2009 08:42:00 AM 0 komentarze
Subskrybuj:
Posty (Atom)

